Kierowcą w Japonii być… kto ma sporo cierpliwości?

Czy polski turysta może być kierowcą samochodu w Japonii?
Marzec 24, 2017
Jokohama- VLOG
Kwiecień 17, 2017
Pokaż wszystkie

Kierowcą w Japonii być… kto ma sporo cierpliwości?

No więc jak to wygląda jeżeli chodzi o potrzebne Polakom dokumenty do jeżdżenia samochodem po Japonii opisałam Wam we wcześniejszym wpisie. Dla tych, którzy nie czytali, link TUTAJ. A jak to wygląda w praktyce? Hah 😉 mam kilka swoich spostrzeżeń po niecałym roku, które myślę, że są dość ciekawe, a i mogą być pomocne.

1) Japończycy jeżdżą naprawdę bardzo, ale to bardzo wolno… ciężko mi aż ująć w słowa to jak bardzo. W większości wynika to pewnie z ograniczeń prędkości, których się zwykle po prostu kurczowo trzymają. Jedni powiedzą- bardzo dobrze! Wolniej jeździsz, to mniejsze prawdopodobieństwo, że coś się stanie. Ja stety/niestety odziedziczyłam po Tatusiu dość ciężką nogę, w związku z czym bardzo często szlag mnie trafia, jak wlokę się za kimś przez pół miasta jadąc 30km/h.

2) No to jakie w sumie są te ograniczenia? Generalnie w mieście jest to 40km/h, jest jednak MNÓSTWO stref, w których limit ten obniżany jest do 30km/h. Poza miastem limit to w zależności od miejsca 50-60km/h. I teraz najlepsze! Autostrady. Jaki jest limit na autostradach, które czasem mają i po 4-5 pasów w jedną stronę? Od 80-100km/h. Tak. Autostradą 90% samochodów pędzi sobie jakieś 90 km/h………. W związku z czym wielokrotnie zdarzało mi się, że jechałam sobie prawym pasem i po jakiejś chwili naciskałam na hamulec, bo miałam wrażenie, że zbliżam się do prędkości światła. Szybkie spojrzenie na licznik- 120km/h… Przez to, że wszyscy wokół jadą tak wolno, to perspektywa trochę się zmienia. W zeszłym roku, po raz pierwszy od 1963 roku(!) Narodowa Agencja Policji wydała zezwolenie na podniesienie limitu na 5 konkretnych autostradach (Tohoku, Kanetsu, Joban, Tomei, Shintomei i Kyushu)  ze 100km/h do 120 km/h- szaleństwo 😉 jednak to od lokalnych komisji bezpieczeństwa będzie zależało, czy wprowadzą to podniesienie limitu prędkości, czy też nie.

3) Notorycznie zdarzają się natomiast mistrzowie prawego pasa, w Polsce nazywani mistrzami lewego 😉 Nie ważne, że skręca za kilometr, nie ważne, że ślimak na papierze ściernym byłby od niego szybszy, nie ważne, że lewy pas jest wolny, prawy pas jest jego pasem. I nikt go z niego nie przegoni- dosłownie. Tutaj kierowcy się nie niecierpliwią. Nie migają długimi, nie podjeżdżają i nie włączają migacza. Wielokrotnie zebrałam za to ochrzan od Krzyśka, że mam nie migać długimi, bo tu się tak nie robi. Natomiast, jeżeli już nawet Japończykom zabraknie cierpliwości to po prostu czekają, aż będą mieli wystarczająco dużo miejsca z lewej i sami wyprzedzają lamiącego po prawej kierowcę. Coż… zazdroszczę im czasem tej cierpliwości do wszystkiego, co ich otacza.

4) Sygnalizatory świetlne wyglądają też trochę inaczej niż u nas. Przede wszystkim są poziome. No i działają też w trochę inny sposób. Gdy pali się czerwone światło, to pod nim często występują strzałki, które pokazują, w których kierunkach pomimo czerwonego możemy jechać. Zwykle gdy jest to jakieś większe skrzyżowanie, na którym po prostu pali się zielone światło, ale ciężko jest skręcić w prawo (ruch lewostronny, więc to skręty w prawo mogą być problematyczne), to po chwili zapala się nam zielona strzałka w prawo i wszystkie samochody mogą swobodnie skręcić. Ciekawą dla mnie konfiguracją jest palące się czerwone światło, ale zapalone również zielone strzałki na wprost i w lewo. Czyli niby jest czerwone, ale i tak większość może jechać 😀

IMG_4055 IMG_4057

5) Japończycy, co akurat jest dość rozsądne, skręcając w prawo na zwykłej drodze dojeżdżają maksymalnie do środka drogi, tak, by samochód jadący za nimi bez problemów mógł je minąć od lewej. Nawet na dość wąskich drogach. Trzeba pamiętać by robić tak samo, jeżeli nie chce się wyjść na gamonia torującego ruch 😉 ważne jest jednak by wymijając właśnie kogoś z lewej spojrzeć do lusterka! Mnóstwo osób porusza się na skuterach i motorach, więc bardzo łatwo jest w ten sposób kogoś potrącić. A no i oczywiście najważniejsze- jak ktoś zjechał do prawej, a Ty masz zamiar jechać prosto, to jedź! A nie stój i nie czekaj aż skręci bo pomimo tego, że miejsca jest na szerokość samochodu+ grubość kartki papieru, to cała reszta z tyłu będzie się denerwowała, że nie jedziesz. Ale tak wiecie, wewnętrznie 😉 nie okażą tego w żaden sposób, o klaksonie nawet nie pomyślą.

6) Klakson jest ostatecznością. Ostateczną ostatecznością. W zasadzie to mogłoby go w samochodach nie być.

7) Parkujemy zawsze tyłem! 😃 i już teraz widzę to przerażenie w oczach u większości kobiet, które właśnie czytają ten wpis 😝  gdzie by się nie pojechało, na jakikolwiek parking, zawsze wszystkie auta ustawione są przodem do wyjazdu 😃 ah ten japoński porządek. W dodatku parkując, większość japońskich kierowców z nieznanych mi powodów włącza światła awaryjne 😉 pewnie żeby było jeszcze bezpieczniej 😝

IMG_4783 DSC00448 DSC00450 (800x600)

 

8) Teraz coś bardzo praktycznego. W zasadzie 90% miejsc parkingowych ma na końcu ograniczniki parkingowe, które są zawsze w takim miejscu, że spokojnie można powoli cofać, aż nas nie zatrzyma, nie bojąc się specjalnie o to że uderzymy o coś z tyłu. Nawet jeżdżąc sedanem z wysuniętym tyłem. Ograniczniki te mają, też dodatkową funkcję- skutecznie odstraszają od parkowania przodem tych, którzy mają nisko zawieszone samochody 😝

IMG_3928

9) W Japonii nie wolno parkować gdzie popadnie. Nikt nie stanie na miejscu, które nie jest wyznaczone do zaparkowania. Na przykład, jeżeli pod restauracją wszystkie wyznaczone miejsca parkingowe są zajęte, to pomimo tego iż wokół jest ogromna przestrzeń, na której w każdym innym raju upchnęłoby się jeszcze z 5 samochodów, to nikt tam nie zaparkuje. Pojadą na inny parking, często sporo oddalony od miejsca, w którym ktoś ma coś do załatwienia, tam zostawią samochód i przejdą pieszo nawet i 200- 300 metrów zamiast zaparkować na nieoznaczonym polu.

10) Z drugiej strony nic nie przeszkadza Japończykom w zatrzymaniu nagle na drodze samochodu, włączeniu awaryjnych i pójściu do sklepu, albo czekaniu na kogoś, kogo mieli odebrać na przykład ze szkoły albo z pracy. Wielokrotnie widziałam już nawet sytuacje, chociażby w Hamamatsu, gdzie pomimo dwupasmowej drogi w jedną stronę, po skrajnym pasie nie dało się przemieszczać, bo średnio co 20-30 metrów stał sobie jakiś samochód na awaryjnych, bo jego właściciel postanowił skoczyć szybko do sklepu. Co najlepsze, większość z nich zostawia te samochody zapalone 😝 bo przecież tu i tak nikt im ich nie ukradnie 😉

FullSizeRender (6)

11) Niestety z tego zostawianie tak sobie „na chwilę” samochodów na drodze często wynikają dość niebezpieczne sytuacje. A mianowicie osoby jadące tym pasem, po prostu zaczynają to auto omijać. Nie spojrzą czy ktoś jedzie z naprzeciwka. Po prostu omijają z góry zakładając, że osoba jadąca z naprzeciwka zjedzie im na bok. Mimo tego, że czasem w cale nie ma na to miejsca. Japończycy generalnie mają trochę problem z wymuszaniem pierwszeństwa. Jak chcą wyjechać na drogę to się po prostu się pakują, bo z góry zakładają, że zdążą. A jak nie, to przecież włączą awaryjne w geście podziękowania za wpuszczenie ich i po sprawie 😉 trzeba na to uważać, bo maska albo bok samochodu, może być do naprawy.

12) Japończycy uwielbiają, kochają, ubóstwiają i wręcz wielbią stać w korkach. A w zasadzie to we wszelkich możliwych kolejkach, do czego zaliczają również korki. Nikomu nawet nie przychodzi do głowy, żeby z głównej drogi wjechać w jakąś boczną uliczkę, albo wybrać alternatywną trasę do tej, na której jest korek. Po co? Przecież w korku jest super. Jest korek, to znaczy, że trzeba stać i nie ma co marudzić. Z mojego punktu widzenia to nawet całkiem wygodne- oni stoją, a ja po prostu skręcam w jakąś boczną uliczkę i mam w zasadzie 100% gwarancję, że na równoległej drodze żadnego zatoru nie będzie, bo i tak wszyscy stoją w korku na głównej drodze 😊

13) Ktoś mógłby pomyśleć, co oni robią jak tak non stop stoją w tych korkach? Ha! I to jest bardzo ciekawa sprawa. Sporo samochodów ma w desce rozdzielczej wbudowany telewizor, a z tyłu, bądź w jakimś innym osłoniętym miejscu, zamontowany tuner telewizji cyfrowej . I nie jest to tutaj nic nadzwyczajnego. Nie jest również zabronione o dziwo oglądanie tej telewizji podczas jazdy… 😲 Nie wiem jak to wygląda w Polsce, nigdy nie przyszło mi nawet do głowy żeby się dowiedzieć. Nie rozumiem jednak, jak rozmawianie przez telefon, bądź korzystanie z niego (co jest tu oczywiście karane mandatami) może być mniej rozpraszające niż oglądanie telewizji…?

14) Jazda pod wpływem alkoholu. Tutaj przepisy są bardziej niż surowe. Tolerancja jest zerowa. Tyczy się to w dodatku zarówno kierowców jak i pasażerów. Ale nie nie, spokojnie, jak piliście, to możecie być pasażerem w samochodzie. Nie możecie jednak nim być gdy wiecie, że kierowca wypił chociażby kieliszek wina i wsiadł za kółko. Jeżeli wydarzy się nawet drobna stłuczka, a Wy wsiadając wiedzieliście o tym, że kierowca był pod wpływem alkoholu to jesteście za to współodpowiedzialni względem prawa. W dodatku tyczy się to również właścicieli restauracji, u których spożywaliście alkohol. Kelner lub właściciel widząc, że pijecie, a później pozwalając Wam wsiąść do samochodu za kierownicę również odpowiada za wypadek, jeżeli go spowodujecie. Nie wiem jak to jest z udowadnianiem tego kto wiedział, a kto nie. Wiem za to, że nawet w klubach piłkarskich bardzo zwracają na to uwagę, wielokrotnie, nawet ostrzegawczo i prewencyjnie przypominając zwłaszcza zagranicznym zawodnikom, że nawet małe piwo albo kieliszek wina do posiłku jest po prostu bezwzględnie zabroniony.

15) No i na koniec, co może być bardziej mylące i trudniejsze w przestawieniu się niż sama w sobie jazda po lewej stronie. Wiecie, co w samochodach z kierownicą po prawej jest odwrócone? Manetka pozwalająca wrzucić kierunkowskaz, z manetką obsługującą wycieraczki. Matko, ile razy zdarzyło mi się w pełnym słońcu i przy czystym niebieskim niebie włączyć wycieraczki skręcając w lewo…


10 Komentarze

  1. Grzegorz napisał(a):

    Witam,

    Mam pytanie odnośnie autostrad. Czy wszystkie są płatne? Widziałem bramki wjazdowe, które pewnie otwierały jakies urzadzenia sterujące z samochodu. Swoja droga z podziwem patrzyłem, kiedy te bramki podnosiły sie na kilka metrów przed autokarem. Czy orientuje sie Pamni jaki jest udział samochodów z napedem elektrycznym?

    Pozdrawiam

    • naya napisał(a):

      Wszystkie tak zwane „expressway”, którymi do tej pory jeździłam były płatne 😉 system polega na tym, że w samochodach wbudowane są miejsca na tak zwaną kartę ETC, która przypisana jest do konta bankowego kierowcy, więc każda opłata automatycznie pobierana jest z rachunku bankowego 😉 osoby, które nie mają takich kart mogą po prostu podjechać pod bramki, wziąć bilecik i zapłacić gotówką lub kartą na bramkach przy wyjeździe z autostrady.
      Co do udziału samochodów z napędem elektrycznym natrafiłam jedynie kiedyś na ten artyukuł: http://www.hybridcars.com/the-world-just-bought-its-two-millionth-plug-in-car/
      Pozdrawiam!

  2. Agnieszka napisał(a):

    Bardzo ciekawy wpis! Szczególnie intrygująca jest kwestia alkoholu, bo przecież, jak zresztą napisałaś, w niektórych przypadkach bardzo trudno udowodnić czy ktoś wiedział, że kierowca wypił coś zanim wsiadł za kółko czy też nie. Sama wybieram się do Japonii w przyszłym roku, więc Twój blog jest dla mnie wielkim źródłem inspiracji!

  3. Addicted to Passion napisał(a):

    Swietne info, bedzie jak znalazl kiedy juz w koncu wybierzemy sie do Japonii 🙂

  4. Ewelina napisał(a):

    Ograniczenie do 30 jest bardziej niż koszmarne! Jestem ciekawa jakie jest średnie tempo wliczając w to światła, korki i inne rzeczy… życzę sporo cierpliwości na drodze: )

  5. Iza napisał(a):

    To musi być ciekawe doświadczenie:) osobiście bardzo lubię jeździć w nowych miejscach – na Japonię jeszcze sobie poczekam niestety.

  6. Kasia napisał(a):

    No parkowanie tyłem nie należy do moich ulubionych, ale pewnie będąc do tego zmuszonym człowiek jakoś sobie poradzi. Stanie w korkach,hmmm, pewnie już przywykli i nie roztrząsają tego. Przynajmniej Tobie to na rękę. 🙂

  7. Ewa napisał(a):

    30 kilometrów na godzinę? Chyba bym zwariowała za kółkiem 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *