(nie)Taka szara codzienność- część III

Wschodni sposób na starzenie i kaca? Umeboshi!
Marzec 9, 2016
Japonia zakwitła wiśnią!
Kwiecień 8, 2016
Pokaż wszystkie

(nie)Taka szara codzienność- część III

Dzisiejszy wolny dzień mieliśmy spędzić na jakiejś wycieczce, ale wychodzi na to, że ostatnio wychwalając pogodę w Japonii trochę przedobrzyłam, bo cały dzień leje. Naprawdę leje. Wczorajsze popołudnie było całkiem przyjemne, ale dzisiejsza pogoda to istna katastrofa, choć nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło 😉 W związku z niezaplanowanym wolnym czasem wzięłam się za pisanie pracy magisterskiej, a teraz za nowy wpis o ciekawostkach w japońskim życiu codziennym. Ostatnio coraz więcej dowiaduję się na ten temat dzięki Lisie, żonie obrońcy Jubilo, który przed tym sezonem po kilku latach wrócił do klubu. Lisa perfekcyjnie mówi po angielsku, dzięki czemu bez problemu odpowiada na wszystkie pytania, które przychodzą mi o głowy 😉 Ale dobrze, wystarczy już tego wstępu- zaczynajmy!

  1. Wagony tylko dla kobiet

Japanese rail lines reserve some train cars for women only during rush hour. Please respect this practice.

W Tokio oraz innych większych miastach Japonii, w których ludzie do pracy jeżdżą głównie pociągami, a każdego poranka upychani są do wagonów jak śledzie sporym problemem jest i było obmacywanie kobiet. Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi przez japońskie koleje 2/3 kobiet w wieku pomiędzy 20, a 35 rokiem życia było obmacywanych przez obcych mężczyzn w trakcie podróży do pracy w godzinach porannych, albo wieczornych, czyli w czasie największego tłumu w pociągach. Zidentyfikowanie macających było praktycznie niemożliwe, a większość ofiar była na tyle zawstydzonych, że nawet nie zgłaszała tego policji kolejowej. Przeprowadzano kampanie społeczne, które miały zapobiec temu problemowi, podniesiono kary, niestety wszystko na nic- w 2004 roku odnotowano 4 krotnie większą liczbę zgłoszeń niż we wcześniejszych 8 latach. Odpowiedzią na ten problem są wagony tylko dla kobiet. Jak sama nazwa wskazuje, mają do nich wstęp w godzinach szczytu tylko przedstawicielki płci pięknej. Przymykane jest oko, gdy do takiego wagonu wchodzą też chłopcy uczęszczający do szkoły podstawowej oraz osoby niepełnosprawne.

 

  1. Podglądacze telefonowi

FullSizeRender (3)

Od jakiegoś czasu korzystam z iPhone’a kupionego w Japonii. W związku z tym, że w wielu miejscach należy wyciszać telefony, na przykład w normalnych pociągach czy Shinkansenach, zwykle noszę telefon z zupełnie wyciszonymi dźwiękami. Jakież było moje zdziwienie, gdy jadąc ostatnio do Tokio chciałam zrobić zdjęcie w przedziale. W wagonie grobowa cisza, ja na pełnym spokoju przygotowuję sobie telefon i bilet, naciskam przycisk robiący zdjęcie, a tu na cały głos wydobywa się z mojego telefonu dźwięk migawki aparatu :O myślałam, że może coś się zacięło, przypadkiem włączyły mi się dźwięki w telefonie, ale nie. Okazuje się, że wszystkie telefony produkowane i sprzedawane w Japonii od 2004 roku muszą mieć wyłączoną opcję wyciszania migawki aparatu. Związane jest to z ochroną prywatności, która była naruszana po tym jak w 1999 roku na rynek japoński trafił pierwszy telefon z wbudowanym aparatem. Głównym problemem były tak zwane zdjęcia „up-skirt”, czyli robione przez zboczeńców, którzy podkładali telefony pod kobiece spódniczki w zatłoczonych pociągach czy autobusach i robili nieprzyzwoite zdjęcia. Sporym problemem było też robienie zdjęć naruszających prywatność znanych osób, albo po prostu kobiet na ulicach. Sama spotkałam się z taką sytuacją, gdy jeszcze w zeszłym roku czekałyśmy ze Stellą na pociąg w Hamamatsu, a jakiś stary facet stojący za mną robił podobno mi zdjęcie od tyłu. Gdy odwróciłam się po tym jak Stella zwróciła na to uwagę, od razu uciekł, więc stwierdziłyśmy, że może nam się tylko wydawało, jednak gdy dowiedziałam się o tym zjawisku od razu przypomniała mi się tamta sytuacja. Do tych japońskich regulacji dostosował się nawet Apple, który znany jest z tego, ze raczej nie zmienia specyfikacji swoich telefonów i nie dostosowuje ich do krajów, w których jest sprzedawany.

 

  1. Miejsce parkingowe

IMG_0442

Nieodłącznym elementem zakupu samochodu jest wykupienie dla niego zarejestrowanego miejsca parkingowego, bądź okazanie Certyfikatu Potwierdzającego Miejsce Parkingowe wydanego przez komisariat policji. Bez tego ani rusz.  Związane jest to z tym, że w Japonii nie można parkować samochodu gdzie nam się żywnie podoba. Przy krawężniku, na ulicy, jakimś placu, czy gdziekolwiek indziej. Nawet parkując samochód przed sklepem, nie po to, żeby do niego wejść i coś kupić, możemy zapłacić bardzo wysokie mandaty jeśli pracownik zadzwoni po policję. Cena miejsc na parkingach zależna jest od wielkości miasta. W Tokio są to ceny bardzo wysokie sięgające nawet 100 000 jenów za miesiąc,  ale na przykład w Iwacie są już dużo niższe, wynoszące po kilka lub kilkanaście tysięcy jenów za miesiąc. Ważne, by to miejsce parkingowe przypisane do danego samochodu znajdowało się blisko miejsca zamieszkania właściciela. Nie możemy więc na przykład kupić auta mieszkając w Tokio, a wykupić sobie i zarejestrować dla niego miejsca na jakiejś wsi po drugiej stronie wyspy.

 

  1. Kwiecień początkiem roku

IMG_0444

Już niedługo w Japonii rozpocznie się cherry blossom, czyli kwitnienie sakury. Jest to nazwa ozdobnych drzew wiśniowych i ich kwiatów, powszechnie znanych i rozpoznawanych jako symbol tego kraju. Gdy tylko zaczną kwitnąć na pewno porobię mnóstwo zdjęć i napiszę Wam zdecydowanie więcej na ten temat. Jednak to właśnie prawdopodobnie z tego powodu kwiecień jest miesiącem, w którym dla Japończyków wszystko zaczyna się na nowo. Swego rodzaju miesiąc, w którym tak jakby zwyczajowo kończy się stary rok, a zaczyna nowy. 17 marca dzieci i studenci kończą zajęcia, by po 2 tygodniach wakacji rozpocząć w kwietniu nowy rok szkolny (tak! Mają tu tylko 2 tygodnie wakacji… biedni). To też w tym miesiącu wprowadzane są nowe rozkłady jazdy pociągów i autobusów, restauracje przedstawiają klientom nowe menu, czy zmieniane są wzory formularzy dostępne w urzędach.

 

  1. White Day

chocolate_shop_white_day

To japońska odpowiedź na Walentynki. 14 lutego prezenty swoim ukochanym dają tylko kobiety. Zwykle są to czekoladki, albo jakieś słodkości. Żeby nie było tak łatwo są trzy rodzaje darowanych czekoladek:

Giri-choco– czyli te dawane przez kobiety swoim męskim współpracownikom, szefom, czy po prostu przyjaciołom płci męskiej. Zwykle są to jakieś tanie czekoladki, które daje się, bo „wypada”.

Honmei-choco– droższe czekoladki, bądź takie domowej roboty, dawane komuś, do kogo żywi się romantyczne uczucie, czyli mężowi, chłopakowi czy jakiejś innej sympatii

Tomo-Choco– dawane przez kobiety  w Walentynki swoim przyjaciółkom w ramach doceniania ich relacji i podziękowania za nią.

Zdecydowanie większy bum, szczególnie marketingowy towarzyszy White Day, czyli dniu 14 marca. Już od 2-3 tygodni można było zaobserwować w sklepach linie produktów specjalnie przygotowanych na tę okazję,  czekoladki, kwiatki, torebki, biżuteria, wszystko po to by miesiąc po Walentynkach mężczyźni odpowiedzieli na kobiece prezenty z lutego. Jest to wyraz potwierdzenia uczuć, bądź wyraz zaakceptowania przez mężczyznę zainteresowania, którym kobieta obdarzyła go w Walentynki. Zwyczajowo, przyjęło się, że prezent dawany w przez mężczyzn w White Day powinien być co najmniej 2-3 razy droższy od tego, który otrzymali. Takie tam równouprawnienie 😛

white-day-1

 

IMG_7954-770x499


Jeżeli podobał Wam się wpis zachęcam do klikania serduszka w lewym górnym rogu oraz komentowania 🙂

2 Komentarze

  1. Domi napisał(a):

    Czekam na kolejny wpis o ”cherry blossom” 🙂

    Pozdrawiam Was !!! : *

    • naya napisał(a):

      Dziękujemy za pozdrowienia!
      Do wpisu o kwitnieniu wiśni już powoli zaczynam zbierac materiały- będzie super! 🙂
      Pozdrowienia i wracaj do zdrowia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *