Ceny w Japonii
Maj 27, 2017
Nara- pierwsza stolica Japonii (cz.1)
Czerwiec 29, 2017
Pokaż wszystkie

Kocie Kawiarnie

Przez ostatnie 9 dni nie mogłam narzekać na nudę. Oj nie. Większość z miejsc, które odwiedziłam w ciągu ostatnich 2 lat zmieściliśmy w plan wycieczki dla naszych przyjaciół, którzy w ramach wakacji przylecieli odwiedzić nas w Japonii. Pierwszych kilka dni spędziliśmy w Iwacie, pokazując okoliczne atrakcje i miejsca, których przylatując na 10 dni do Japonii pewnie nikt z Was by nie odwiedził. Trudno się dziwić-będąc na kilka dni w Kraju Kwitnącej Wiśni trzeba przecież zobaczyć Kioto, Tokio, czy nawet Osakę. Nie ma czasu na szukanie urokliwych miejsc, czy punktów widokowych poza tymi opisanymi w przewodnikach. Na szczęście ja na znajdowanie takich perełek mam czas w zasadzie non stop, dlatego przez pierwsze 3 dni pobytu Babiego i Oliwki w Japonii również się nie nudziliśmy. Pierwszego dnia po przylocie wybraliśmy się do Toyokawy, świątyni z setkami kamiennych lisów Inari oraz Gamagori, o których mogliście już kiedyś poczytać w TYM poście. Następnego dnia pojechaliśmy na wycieczkę w środek Alp Japońskich, do Sumatakyo, gdzie znajduje się malowniczo położony most wiszący Yume no Tsuribashi. Dla mnie osobiście jedno z piękniejszych miejsc jakie kiedykolwiek widziałam. Zdjęcia oraz relację z mojej pierwszej wizyty w tym miejscu możecie również przeczytać w podanym chwilkę wcześniej linku. W niedzielę byliśmy jeszcze na zakupach w Gotembie. Kolejne miejsce, którego zwiedzając Japonię raczej nikt w plan wycieczki by nie wpisał, a jednak nam się udało 😊 Nie myślcie jednak, że zaniedbaliśmy przez to zwiedzanie tych najważniejszych miast. Wręcz przeciwnie. Intensywność zwiedzania była taka, że w Kioto i Tokio udało mi się odwiedzić świątynie i inne ciekawe miejsca, w których jeszcze wcześniej nie byłam. Dodatkowo jeden cały dzień poświęciliśmy na wizytę w Narze. Przyznam szczerze, że po pierwszych 4 dniach nie miałam już sił na wycieczkę do Osaki i wróciłam z Krzyśkiem do domu, żeby chwilę odpocząć, stąd jeszcze większy mój podziw dla naszych gości, którzy przez pełne 9 dni od rana do późnych godzin nocnych penetrowali Japonię i dla Krzyśka, który po każdym intensywnym dniu wstawał rano i szedł na trening. Ze mnie chyba jest jakaś słabsza jednostka, bo wczorajszy dzień prawie cały przeleżałam w łóżku regenerując siły 😛 trzeba nad tym popracować 😉Czwartkowy wieczór i w zasadzie cały piątkowy dzień spędziliśmy w Tokio. Jednym z punktów naszej wycieczki była kocia kawiarnia. Tak, dobrze czytacie- K-O-C-I-A. O co w tym chodzi? Już tłumaczę 😀

IMG_7259 IMG_7263

Kocia kawiarnia jest to miejsce, do którego można przyjść napić się kawy, herbaty czy innego napoju, zjeść cos, poczytać komiksy czy książki, a wszystko to odbywa się w towarzystwie kotów, które wolno sobie biegają po całym lokalu. Miejsca te są w większości bardziej dostosowane pod koty i ich wygodę niż pod ludzi 😉 Każda kocia kawiarnia w Japonii musi spełniać odpowiednie wymogi prawne oraz uzyskać specjalną licencję. Pierwszy taki lokal został założony w Tajpej na Tajwanie w 1998 roku i nazywała się Cat Garden. Przyciągał zarówno miejscowych jak i turystów, w tym także tych z Japonii. Jeden z nich postanowił przywieźć pomysł z wakacji razem ze sobą do domu i w 2004 roku powstała pierwsza kocia kawiarnia w Osace. Od tego momentu poszła lawina i w samym Tokio można zaleźć już ponad 100  takich cat café.

Dlaczego pomysł ten tak bardzo przyjął się akurat w Japonii? Bo w większości mieszkań nie można trzymać zwierząt. Poważnie. Sama chciałam sprawić sobie tu jakiegoś psiurka albo właśnie kota do towarzystwa, ale po prostu, w naszym budynku zabronione jest posiadanie zwierząt. Kolejnym powodem jest to, że ludzie pracują od 7 rano do 23 i nawet nie mieli by czasu żeby zajmować się swoimi zwierzakami. Dlatego też niektóre kocie kawiarnie w Japonii przyjmują do siebie koty, które kupią ludzie niemogący trzymać swoich zwierzaków u siebie w domu i przychodzą je odwiedzać do ich domu zastępczego, w którym dba o nie specjalny personel. Kolejnym powodem jest też bardzo wysoki poziom stresu u Japonczyków. Przychodząc w takie miejsce na chociażby godzinę w ciągu dnia lokalni biznesmeni mogą się trochę zrelaksować w towarzystwie przyjemnie mruczących im na kolanach futrzaków. A uwierzcie, przy takiej presji jaką oni odczuwają tu na co dzień i takim zabieganiu, braku snu, co prowadzi to usypiania z telefonem w ręku w restauracji czy pociągu, chwila odprężenia jest bardzo wysoko ceniona. W Japonii poszli też o krok dalej niż w innych krajach azjatyckich. Niektóre kawiarnie stały się powiedzmy „tematyczne”. Można w nich odwiedzać na przykład tylko białe koty, albo tylko czarne lub tylko utyte albo tylko rasowe kociaki. Są też takie, w których znajdziemy tylko kotki, które zostały porzucone i przygarnięte.

IMG_7291 IMG_7294 IMG_7287

My wybraliśmy się do kawiarni blisko stacji Harajuku. Okazało się, że jest to jeden z najnowszych i najbardziej designerskich kocich lokali w Tokio. CatCafe MoCHA, bo tak się nazywa to miejsce, ma też swoje kawiarnie w dzielnicy Shibuya i Ikebukuro. Ta w Harajuku miała widok przez przeszkoloną ścianę na park Yoyogi, wiszące wszędzie złote klatki dla ptaków, w których koty mogły się wylegiwać całymi dniami i drewniane drzewo na samym środku. Wszystko urządzone w bardzo jasnych i uspokajających kolorach.

IMG_7314

Już na wejściu dostaliśmy instrukcję, w której zawarte były zasady przebywania z kotami. Zaznaczone było, że nie wolno zwierzaków gonić, nosić na rękach, karmić przyniesionym przez siebie jedzeniem, robić zdjęć z flash’em oraz mówić zbyt głośno. I faktycznie, w środku wszyscy do siebie w zasadzie szeptali by nie przeszkadzać śpiącym akurat w większości czworonogom. Opłatę za skorzystanie z kociej kawiarni regulowało się pod koniec. 10 minut kosztowało 200¥ jednak zaznaczono, że minimalny czas jaki trzeba spędzić w kawiarni to pół godziny. Płatność tylko gotówką 😉 Za dodatkowe 350 ¥ od osoby można było korzystać z automatów z napojami, a za 500 ¥ kupić kocie przysmaki. Gratisowo dostaliśmy opaski na głowę z kocimi uszami 😀

IMG_7258 IMG_7332

Przed wejściem każdy musi odkazić ręce, zdjąć buty, które zostawia się w zamykanych szafeczkach, ubrać specjalne kapcie i dopiero można wejść do pomieszczenia z futrzanymi przyjaciółmi.

IMG_7335 IMG_7334

Gdy przyszliśmy większość z nich spała i jak to koty… miała totalnie gdzieś to czy tam jesteśmy czy nie 😉 Muszę jednak przyznać, że wszystkie były po prostu piękne. Mięciusie, z długiiiimi puszystymi ogonami przechadzały się tylko z miejsca na miejsce ze swoją kocią gracją. W rogu pomieszczenia za specjalną klapką rozstawione były kuwety, które na pierwszy rzut oka są zupełnie niewidoczne dla odwiedzających klientów.

IMG_7370 IMG_7279 IMG_7268

Na jednej ze ścian postawiona była cała ogromna półka z komiksami, które mogły umilić gościom spędzany w MoCHA czas. Na regale ustawiony był również iPad przedstawiający zdjęcia wszystkich kotów oraz informacje na ich temat.

IMG_7313 IMG_7289

Odwiedzający kocią kawiarnię mieli także do wyboru kilka kocich zabawek, którymi mogli próbować zainteresować zwierzaki, jednak te po prostu… miały to gdzieś 😀 Sytuacja diametralnie się jednak zmieniła gdy jedna z pań kupiła koci przysmak. Wtedy jak za dotknięciem różdżki, wszystkie koty nagle się obudziły i aż prześcigały się w obskoczeniu zachwyconej tym faktem Japonki, która po kolei każdemu dawała polizać kociego lizaka.

IMG_7319 IMG_7331

Jeżeli chcielibyście zobaczyć stronę internetową miejsca, które odwiedziłam to zapraszam TUTAJ. Mają też wersję angielską 😉

Muszę przyznać, że było to dość ciekawe doświadczenie, tym bardziej, że jestem ogromną miłośniczką zwierzaków. Nigdy wcześniej nie byłam w takim miejscu. W ciągu ostatnich 2 lat popularność kocich kawiarni zdecydowania wzrosła na całym świecie. Można je już znaleźć w większości krajów azjatyckich, w Stanach Zjednoczonych, Paryżu, czy Londynie. Szukając większej ilości informacji na temat kocich kawiarni dowiedziałam się, że nawet w Polsce utworzono już podobne miejsca. Pierwsza kocia kawiarnia założona została w Krakowie przy ulicy Krowoderskiej i nazywa się „Kociarnia”.  Jednak nie tylko w stolicy Małopolski możecie się wybrać na spotkanie z kotami. Podobne lokale znajdziecie w Warszawie, Gdańsku czy Lublinie. Dla tych, którzy w najbliższym czasie nie wybierają się do Japonii wizyta w polskim odpowiedniku może być niezłym przedsmakiem tego, czego doświadczą gdy wybiorą się do takiej oryginalnej, japońskiej kociej kawiarni 😉

 

IMG_7385 IMG_7282 IMG_7276 IMG_7265

IMG_7277 IMG_7291 IMG_7268


Jeżeli podobał Wam się wpis zachęcam do klikania serduszka w lewym górnym rogu oraz komentowania 🙂

9 Komentarze

  1. Oliwia napisał(a):

    Najlepsze wakacje! Piękny kraj!

  2. Jasia napisał(a):

    Miejsce idealne dla mnie

  3. Addicted to Passion napisał(a):

    Idelne miejsce! Ja kocham koty, ale ze wzgledu na to, ze czesto wyjezdzamy i nie mialabym go z kim zostawic mogle liczyc tylko na takie miejsca. U nas w Amsterdamie tez sa 🙂

  4. MAGDA napisał(a):

    Przytoczę zdjęcia Koncepcja kocich kawiarń wydaje się wobec tego co napisałaś bardzo trafnym pomysłem. W końcu fajnie pobyć że zwierzakiem, zwłaszcza , gdy administracja budynku nie toleruje u siebie takich lokatorów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *