(nie)Taka szara codzienność- część I

Niesamowite przeżycie, czyli japoński festiwal zwany Matsuri
Październik 4, 2015
Zabójczo świeże ikizukuri
Październik 19, 2015
Pokaż wszystkie

(nie)Taka szara codzienność- część I

Praktycznie cały wczorajszy dzień spędziliśmy w Yaizu i Fujiedzie. Rano pojechaliśmy na mecz drużyny Radka (Fujieda MYFC), który wygrali 2:1, a popołudnie spędziliśmy objadając się pizzą i makaronami w Jolly Pasta i pączkami z Mister Donut. Droga z Yaizu do Iwaty zajmuje około godziny czasu. Zawsze gdy wracamy jest czas na rozmyślanie, słuchanie muzyki i pogadanie o różnych rzeczach. Tym razem wracając pomyślałam, że jest dużo takich małych aspektów życia w Japonii, które są dość ciekawe, różne od tych w Polsce, ale jednak gdyby poświęcić im cały wpis na blogu to byłoby to po pierwszych 5-10 zdaniach lanie wody. W związku z tym stwierdziłam, że dzisiaj zacznę cykl wpisów, które będą opisywać za każdym razem po kilka ciekawostek na raz. Posty będą pojawiać się za każdym razem, gdy nazbiera mi się kilka małych spostrzeżeń 😉 No to do dzieła!

 

IMG_7821 IMG_7838

 

 

    1.  Pieczywo

Moja udręka. Pieczywo w Japonii bazuje tak naprawdę na chlebie tostowym. Znalezienie bochenka chleba graniczy z cudem, a jak już takowy nam się trafi to jest bez smaku i taki jakby nadmuchany. W dodatku po 2 dniach do wyrzucenia bądź przerobienia na bułkę tartą. Bagietki już gdy się je kupuje sprawiają wrażenie czerstwych, a bułki zwykle są słodkie. Tak więc jedyne pieczywo jakie da się tu jeść to coś w stylu chleba tostowego, a w zasadzie to milky bread, czyli po prostu mleczny chleb. Ciekawą rzeczą jest jednak to, że sprzedawany jest zwykle w takich samych opakowaniach, ale tak jakby w różnej ilości kawałków. W zależności od tego czy jest ich więcej czy mniej są one po prostu grubsze lub cieńsze, od 4-8 kromek. Jak sama nazwa wskazuje ma mleczny smak, jest puszysty, sprężysty i ma konsystencję pełną pęcherzyków powietrza. Powstał w Japonii w XX wieku, a jego głównym składnikiem jest tangzhong, czyli zaczyn z mleka, mąki i wody.

 

IMG_7841 IMG_7842

 

     2.  Pakowanie zakupów

Zostajemy jeszcze na chwilę w sklepie. Ile razy zdarzyło Wam się czekać w kolejce w supermarkecie, aż osoba przed Wami zbierze się, zapakuje wszystko, co kupiła do reklamówki, w międzyczasie zacznie płacić, portfel wypadnie jej  ręki, podnosząc go upuści pomidora, a na koniec jeszcze odejdzie oburzona, że 5 klient stojący w kolejce spojrzał na nią z politowaniem lub nie daj Boże, pokusił się jeszcze o jakiś komentarz? Japończycy znaleźli na to banalnie prosty sposób. Nikt nie pakuje zakupów przy kasie, nawet nie próbuje tego robić. W każdym sklepie za kasami ustawione są blaty, przy których każdy może zapakować sobie kupione przez siebie rzeczy. W niektórych sklepach przygotowane są nawet takie małe zestawy, które mogą nam w tym pomóc z foliowymi woreczkami, sznurkami, nożyczkami, czy papierowymi torebeczkami. Takie proste, a tak pomocne.

 

IMG_7836 IMG_7844 IMG_7846

 

    3.  Yuzu

Czyli cytrusowy owoc i roślina pochodząca z Chin, sprowadzona do Japonii między VII-X wiekiem. Yuzu uważany jest za hybrydę mandarynki i ichang papeda. Dojrzały owoc wygląda jak niedojrzała mandarynka. Ma nierówną skórkę i jest żółto-zielony. W kuchni japońskiej wykorzystywany jest głównie jego sok, będący składnikiem wielu sosów, lub skórka, która sproszkowana sprzedawana jest jako przyprawa bądź wysuszona dodawana do marynowanych warzyw będących dodatkiem do potraw. Poza tym, dzięki dwukrotnie większej zawartości witaminy C niż cytryna, stosowany jest jako środek chroniący przed infekcjami. Kroi się go w plasterki, zalewa miodem, odstawia na 3 dni, a później dodaje do herbaty. Poza tym sprzedawany jest teraz w sklepach w dużych ilościach nie tylko do jedzenia, ale również w celach kosmetycznych. W trakcie przesilenia zimowego Japończycy biorą kąpiele z yuzu, znane jako yuzuyu albo yuzuburo. Całe owoce wrzuca się do wanny, lub zawija w szmatkę i pod wpływem gorącej wody zaczynają wydzielać swój aromat tworząc przy okazji naturalną inhalację. Owoce można też przeciąć na pół, dzięki czemu sok zaczyna mieszać się z kąpielą, wygładza naszą skórę, rozgrzewa ciało, relaksuje umysł, a przede wszystkim pomaga ustrzec się przed przeziębieniami. Całkiem przyjemny sposób radzenia sobie z jesiennym katarem i szorstką skórą 😉

 

IMG_7833

 

     4.  Elektryczny koc

Czyli coś, pod czym właśnie siedzę pisząc to wszystko. Mimo tego, że w ciągu dnia jest tu cały czas ponad 20 stopni, czasem nawet około 27/28, to wieczorami w mieszkaniu robi się już chłodno i siedzenie w krótkich spodenkach przestaje być tak przyjemne jak było wcześniej. No, ale przecież kto by się ubrał po prostu w dres i bluzę? Zamiast tego Krzysiek wyciągnął swój zakup z zimy, czyli elektryczny koc 😀 Osobiście wcześniej się w Polsce z takim czymś nie spotkałam, choć z tego, co teraz widzę można już u nas kupić podobne na Allegro 😉 Wtyczkę wkładamy do gniazdka i voila! Dodatkowe ciepełko płynie sobie prosto przez przewody wszyte w tkaninę. Przecież W Japonii nic nie może być takie zwykłe, proste, nieelektroniczne 😛

 

Koreisha-Mark-5

 

  5.  Naklejki na samochodach

Tak jak w Polsce początkujący kierowca przyklejał sobie na samochód zielony klonowy listek tak w Japonii przyklejany jest znaczek Wakaba (lub inaczej Shoshinsha)- w połowie żółty, w połowie zielony symbol w kształcie litery „V”. Różnica jest taka, że o ile w Polsce przyklejenie sobie takiego liścia to kwestia dobrej woli kierowcy, bądź silnej sugestii rodziców w przypadku młodych ludzi, tak tutaj jest to obligatoryjne. Każda osoba, po zdaniu prawa jazdy, musi jeździć z Wakabą na samochodzie przez pierwszy rok posiadania prawa jazdy. Ciekawą rzeczą i moim zdaniem bardzo dobrą jest jednak Koreisha. Czyli naklejka dla osób starszych. Prawo mówi, że osoby po 70 roku życia powinny umieszczać go na swoich pojazdach i są do tego bardzo serdecznie namawiane, natomiast kierowcy po 75 roku życia już nie mają wyboru i muszą nakleić symbol na swój samochód. W 2011 roku z na w pół żółtej na w pół pomarańczowej kropli zmieniony został na czterokolorowy symbol 4 liści. Choć dla mnie osobiście do liści jest to mało podobne. Poza tymi dwoma naklejkami występują jeszcze dwie inne, czyli Shintai i Tyoukaku, oba ustanowione w 2009 roku. Ten pierwszy to biała koniczyna na niebieskim tle. Jest ona japońskim odpowiednikiem informującym o niepełnosprawności. Jednak międzynarodowy symbol wózka inwalidzkiego też jest stosowany, gdyż jest on rozpoznawalny przez osoby z całego świata. Natomiast Tyoukaku to żółty motyl na zielonym tle symbolizujący tu osoby niesłyszące.


Jeżeli podobał Wam się wpis zachęcam do klikania serduszka w lewym górnym rogu oraz komentowania 🙂

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *